DLACZEGO TAK CZĘSTO ULEGAMY INNYM?



Problem ulegania innym, którzy wywierają na nas niesamowitą presję, należy do powszechnych. Wielu z nas, by być lubianym i "fajnym", jest w stanie zrezygnować ze swoich wartości i celów. Nie liczy się wówczas fakt, iż owe cechy do tej pory wpisane były w nasz codzienny życiowy szlak. Nie liczy się to, że to nieodłączna nasza część. Wyparcie się tych wartości dla sympatii rówieśników czy znajomych oznacza w pewnym sensie wyparcie się samego siebie, znacznej części siebie. Bardzo często zdarza się, że ci ludzie, dla których jesteśmy w stanie tyle zrobić, w ogóle nie są tego warci. Nie zasługują na takie kroki z naszej strony. Dlaczego tak wielu osobom brakuje poczucia własnej wartości? Dlaczego tak wiele osób decyduje się przejść na stronę odmiennego stylu życia, zaznaczam tylko po to, by czuć się akceptowanym? Jeśli znajomi, z którymi się widujemy, poświęcamy im czas, nie potrafią szanować nas takimi, jakimi jesteśmy, bądź szanują, ale próbują na różne sposoby nas zmienić - zwyczajnie jest to toksyczne towarzystwo, z którego po prostu warto zrezygnować. Być może zabrzmi to tak, jakbym uważała, że wszystko jest takie proste i łatwo wyłamać się z grupy. Otóż nie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jakie mogą być konsekwencje "postawienia na swoim", bronienia swoich wartości. Uważam jednak, że cena utracenia swojej tożsamości, swoich wartości wpojonych nam przez najbliższe  osoby, babcie, dziadków, rodziców, wujów i innych, jest zbyt wysoka. Osobiście uważam, iż trzeba być bardzo zakompleksionym, by ulegać innym i nie potrafić utrzymać się przy swoich przekonaniach. To bardzo smutne, jak wiele osób zmaga się z takim problemem. Należy zauważyć, że najprawdopodobniej z tym "toksycznym" jak wspomniałam towarzystwem będziemy mieć, bądź mamy do czynienia przez stosunkowo niedługi czas. A co potem? Jak będziemy żyć, nie wiedząc do końca kim jesteśmy? Żyliśmy według danych zasad, po czym po poznaniu grupy osób nagle stajemy się zupełnie innym człowiekiem - kim jesteśmy teraz? Za kim pójdziemy później? Nie da się przejść przez życie bez drogowskazów, według których postępujemy, bez celu i kierunku, do którego zmierzamy. Nie wyobrażam sobie przez całe życie obserwować ludzi i, chcąc dopasować się do danego towarzystwa, nakładać maskę i udawać kogoś, kim nigdy nie byłem. To musi być dramat zagubionego, niepewnego siebie człowieka.
Możemy zastanowić się jeszcze nad kolejnymi przyczynami ulegania innym. Oprócz chęci czucia się lubianymi i akceptowanymi, dużą rolę odgrywają tutaj także inne czynniki. Myślę, że jednym z nich, bardzo znaczącym jest fakt, iż chyba każdy z nas, każdy człowiek panicznie boi się odrzucenia. Bardzo dobrze to znam. Po smutnym zakończeniu pewnej "przyjaźni", wówczas myślałam, że tę relację tak mogę nazwać, w wielu albo we wszystkich znajomościach doszukuję się objawów rozpadu danej relacji. Gdy zauważę pewne sygnały, jakieś wyciszenie z drugiej strony lub coś w tym stylu, zaraz czuję się odrzucona i znajomość z tą osobą wkładam do szufladki w głowie pod tytułem "zamknięte" albo "zakończone". To straszne. Przez takie wypaczenie jak wiele można przeoczyć i sobie zwyczajnie ubzdurać. Nawiązałam do tej sytuacji z mojego życia, by zobrazować, jak bardzo człowiek boi się opuszczenia, stracenia drugiej osoby, samotności. I właśnie czasem przechodzi to aż w pewną chorobową rutynę, tak jak w moim przypadku. Co ciekawe, ja bardzo chciałabym mieć tych znajomych i utrzymywać z nimi dobry kontakt, lecz jak tylko doszukam się przykrej sytuacji, sygnału, zaraz się zamykam i martwię.
Ulegamy innym także dlatego, iż wartości, które istniały dla nas jako oczywiste i według których żyliśmy, nie były w nas zbyt mocno ugruntowane. Postępowaliśmy w dany sposób tylko ze względu na fakt, iż tak się wyuczyliśmy, tak trzeba. Według mnie to ogromny błąd i życie w "nieszczerym stylu" - chyba tak bym to określiła. Osobiście nie umiałabym zrobić czegoś albo powiedzieć coś, w co tak naprawdę nie wierzę i tak nie sądzę.
Wielu z nas dotyka również problem, iż obawiamy się zbytniego wyróżniania z tłumu. Tym samym nie chcemy zwracać na siebie zbytniej uwagi. Wkomponowanie się w zachowania danej grupy to idealny sposób, by od tego uciec i zapobiec takim wydarzeniom, jednak jak wspomniałam wyżej, to wszystko nie jest warte tego, by zaprzepaścić swoje wnętrze.
Problem ulegania innym, działania pod presją towarzystwa jest naprawdę bardzo powszechny.
Zdarzają wam się takie trudne sytuacje? Może ostatnio przeżyliście coś, czym chcielibyście się podzielić?








Zapraszam do zaobserowania bloga - to wiele dla mnie znaczy!
Dziękuję każdemu czytelnikowi i widzowi tutaj oraz na Instagramie, za wspieranie mnie i obecność :)
Razem możemy więcej!

Komentarze

  1. Też miałam taki okres w życiu, że zostawiałam "siebie" i udawałam kogoś innego.. Tak jak to ujęłaś chciałam być jednym z tych ludzi bo twierdziłam, że jeśli będę sobą to nikt mnie nie polubi bo co ja niby mogę zaoferować. Niestety to towarzystwo było takie, że nawet jak byłam taka ja oni to i tak potrafili mnie obgadać.. Wtedy się załamałam, ale postanowiłam, że będę zawsze sobą. No i na dzień dzisiejszy wiem, że dobrze zrobiłam. Mam przyjaciół, którzy mnie akceptują i nie muszę sztywno siedzieć i nikogo udawać.
    PS. Jesteś bardzo śliczną kobietą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez pewien czas faktycznie byłam w złym towarzystwie. Ale szybko się opamietalam. Duży wpływ na to miało to że zmieniłam otoczenie i poszłam do szkoły średniej :) grunt to zauważyć że dane. Środowisko nie prowadzi nas do przodu a cofa
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ładna bluzka. Myśle , że ulegamy innym aby się upodobać i na siłe się z kimś kolegować.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz